🐂 Kochanie Sie Z Mezem
hisaki napisał (a):Wiadomo ,że nie powinniście się poddawać (zakładam, że zależy wam na sobie, a Twój mężczyzna Cię podnieca). Spróbujcie jakiś urozmaiceń, gadżetów, zaproście kogoś do trójkąta, cokolwiek. W ostateczności tak jak pisały wcześniej dziewczyny możesz spróbować czegoś w stylu femmax lub maxlibido.
Napisano Lipiec 18, 2008. Do DEMO Nigdy wina nie leży po jednej stronie, tak więc skupianie się teraz na sobie nie ma większego sensu. Wydaje mi się, że szukając winy w sobie \"karzesz
Kontrowersje wokół promocji "Nie martw się kochanie" na festiwalu filmowym w Wenecji były zdecydowanie ciekawsze niż sam film. Olivia Wilde miała zapewne ambicje zrobienia współczesnych
problem z mezem - witam serdeczne. Mam pewien problem i juz nie wiem czy chodzi tu o mnie czy o meza jestesmy razem juz ponad 10 lat,ja mam 27 a on 30 lat, mamy
A ja nie wierzę, że z Nią nie da się o tym porozmawiać. Jeśli prawdą jest, że tej kobiecie brakuje uczucia w seksie i prawda jest też, że ona jest zaangazowana uczuciowo z PK, to powinna sama chcieć o tym porozmawiać. No chyba, że ona rzeczywiscie ma już dawno w poważaniu swojego kochanka i szuka byle pretekstu, aby się z nim
Od razu się polubiłyśmy. Byłyśmy w podobnym wieku i w podobnej sytuacji życiowej. A przynajmniej tak mi się początkowo wydawało. Lara razem z Karolem wychowywali trzyletnią córeczką Lenkę. Dziewczyna bardzo polubiła się z Emilką. Chętnie się razem bawiły, więc dość szybko się zaprzyjaźniliśmy.
No po prostu to się nie zdarza (chyba, że mamy do czynienia z seksoholikiem, ale taki to tym bardziej nie zadurza się w innych kobietach, tylko po prostu musi uprawiać seks bez przerwy. Poza tym seksoholizm jest jednak jakimś wyjątkiem i wcale tak często się nie zdarza, w przeciwieństwie do tego, co próbują sobie wmówić
Co zrobic z zakochanym mezem? Post autor: Dream » 07 lis 2019, 12:40 Witajcie, chcialam podzielic sie swoja historia, ktora jakze podobna jest do innych na tym forum.
Witam. Otóż mamy ogromny dom i po ślubie, 5 lat temu postanowiliśmy z mężem, że zamieszkamy w nim razem z moim rodzicami. Oni miszkają na dole, my na górze. Zdecydowaliśmy się na to
Uważaj. Sennik kochać się z nieznajomą osobą - Czujesz się niedoceniany, poznasz kogoś kto odkryje w Tobie nowe. Sennik aktorka - jakaś zmiana, najczęściej w miłości widzieć grającą -. Sennik kochać - wróżba to prawdziwej radości i szczęścia,Młodą - radość mimo.
Sen o rozstaniu z żoną czy mężem może być naprawdę nieprzyjemny. Wszystko to, co śni ci się w nocy, stanowi odzwierciedlenie niepokoju lub nieodkrytych do tej pory potrzeb. Zobacz, co oznacza rozstanie według sennika. Jeśli śni ci się rozstanie z ukochaną osobą, może to oznaczać niepewność oraz lęk przed utratą miłości.
Narratorka łączy się z naturą, wraca do swoich pierwotnych korzeni, próbuje czerpać siłę z natury. Jej rzeczywistość, przecięta nożem na dwie części, przed i po, w żaden sposób nie chce się skleić. Gęsty, kleisty klimat udaje się Harwicz zamknąć na 140 stronach, których czytanie boli, momentami zaskakuje, innym razem
HGCdb. Chce mi sie wyc,poklucilismy sie wczoraj i to bardzo ostro,wyszedl wsciekly,wrocil o 5 pijany! Patrze nei am obraczki,okazalo sie ze wyrzucil w krzaki. Powiedzial, ze nie chce ze mna byc, ze ma dosyc ciaglych klotni i pretensji. Boze jak ja sie fatalnei czuje,jest mi ztym bardzo zle,nie wiem co mam robic,nie moge nic jesc, zajac sie Hubim,nic nie moge,siedze i rycze,ale lez mi juz brak!!!! Boze dlaczego tak musi byc. Wiem, ze to koniec i juz nic nie da sie zrobic i dlatego tak to cholernie boli!!! Nie mam pracy,nei mam gdzie mieszkac,nie mam nic!!!!Tylko zlamane obolale serce!!!! Mam ochote wziasc i skonczyc z moim zyciem,jest nieudane w kazdym wzgledzie!!!! CHcialabym umrzec,odejsc stad i juz nie wrocic!!!! Boze jak mi zle!!!!! Nelly i Hubert
A wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Ze on jest kochającym ojcem naszego dziecka! Bawi sie z nim, codziennie razem staramy się kąpać Córkę... mimo wszystko jest dla mnie dobry, nie raz mogłam mu się wypłakać w podkoszulek... Ale te "filmiki" mnie dobijają. Po prostu nagle burzą mi cały jego obraz! Masakra, jakbym miała rozdwojenie jaźni jakieś... A najlepsze jest to, że on dzisaj jakby nic się nie stało?? Jezu aż sama zastanawiam się czy mi się coś nie przyśnilo ?! Iszamoaja nie mam nic przeciwko ostrzejszemu sexowi, zgadzam się ale on nie dopuszcza do siebie ze ja czasem potrzebuję sie poprzytulać, wtedy mu wajcha opada i pozamiatane... Nawet ostatnio oglądalismy razem te jego lateksy, powiedziałam, że może razem pooglądamy "filmiki" ale jak odpalił stronę z pornolami to mnie na wymioty wzieło. Nie cierpię filmików gdzie sperma się leje gęsto, dla mnie to obrzydliwe taka zwierzęca chuć! Powiedziałam mu delikatnie, że za tym nie przepadamm no i było po zawodach. Co do jego fetyszy, to tez mogę akceptować, w końcu dla niego potrafię się w rajstopę wbić (bodystocking). Myślę, że najgorsze jest to, że ja idę na kompromis z nim ale nie on ze mną... Wiecie, że będąc z nim przez te 6 lat najbardziej kochaną czułam się w trakcie porodu?! Byl przy mnie cały czas, pomagał. To było cudowne, dzieki niemu nie mam skrzywienia porodowego, twierdzę wręcz ze to najpiękniejsze co mi się w życiu przytrafiło. A z drugiej strony takie upokorzenie... Normalnie schiza jakaś, nie ogarniam tego kompletnie. Czasem mam myśli, by po prostu odejść od niego, mimo, że naprawdę go kocham, mimo ze 6 lat jesteśmy razem. Ale jestem realistką. Musiałabym wrócić do rodziców, z małym dzieckiem, bez pracy bez niczego. Czasem chciałabym go jakoś ukarać, ale nie wiem jak. Zemściłam się na nim dzisiaj, nie prałam jego ciuchów, ale potem sama zaczełam się z siebie smiać, że jak dzieciak się zachowuję. Ehhh... strasznie to dołujące... Wiecie co do czucia się jak "maciora", nawet jak się odpicuję i widzę, że innym się podobam to fakt, że nie widzę odrobiny zachwytu u niego czy chociaż dumy wszystko przekreśla. Cytuj
Temat: kochanie dwoch jednoczesnie- czy to mozliwe, co robic?Witam, jestem w potrzasku. Nie wiem co robic... Wydaje mi sie, ze przekroczylam granice, ktorej nie powinnam, czyli zakochalam sie. Jestem mezatka i problem polega na tym, ze zakochalam sie ale nie w swoim mezu..Historia jest prosta. Okolo 5 lat temu, kiedy bylam w zwiazku na odleglosc z moim mezem, poznalam pewnego faceta. Poczatkowo zupelnie nie w moim typie, wizualnie i mentalnie. Dalam mu swoj numer, czego nigdy nie robie, ale po prostu czulam ze musze to zrobic. Nie umiem tego wytlumaczyc ale tak bylo, oczywiscie od razu poczulam ze tak sie nie robi, co prawda to tylko numer, ale ja bylam z kims zwiazana i takie zachowanie jest nie fair. Po jakims czasie, kiedy nieznajomy wydzwanial i wypisywal z prosba o spotkanie, postanowilam sie zgodzic, z czystej ciekawosci, bez podtekstow. Spotkanie przebieglo szybko, i od razu zorientowalam sie ze to nie jest facet w moim typie. Powiedzialam mu, kiedy sie rozstawalismy, ze wiecej sie nie spotkamy- NAPEWNO. Ale facet nie odpuscil. Wydzwanial, pisal smsy...nie twierdze, ze nie bylo to mile, bo ktora kobieta, slyszac mile slowa na swoj temat, nie czuje sie dowartosciowana...Chcialam zaznaczyc, ze w swoim zwiazku bylam szczesliwa, jednynym mankamentem bylo to ze byl to zwiazek na odleglosc..Dlatego nie chcialam sie z 'wilekim nieznajomym' wiecej spotkac, nie ragowalam na smsy. Nic. Zero odpowiedzi. Sprawa troche ucichla,ale po 2 miesicach, facet znowu pisal, prosil o spotkanie. Postanowilam ze spotkam sie z nim, zeby powiedziec mu i definitywnie dac do zrozumienia, zeby dal spokoj. Spotkalismy sie, na poczatku bylo sztywno, powiedzialam mu, zeby nie pisal- w dosc chamski i niemily sposob, powiedzialam ze z kims jestem i ze po prostu nie mam zamiaru sie spotykac z nim na boku, ze nie jest w moim typie itp. Najwazniejsze jest to ze naprawde tak czulam i bylam pewna tego co mowilam, bez cienia watpliwosci.. on zrozumial, widzialam ze dotarlo do niego. Nie wiem jak to sie stalo, ale potem zaczelismy normalnie rozmawiac, on byl bardzo bezposredni i jakby potrafil mnie przeswietlic, dokladnie wiedzial co we mnie gra. Zadajac pytania trafial w dziesiatke, komentowal, sluchal, az dreszcz przszywal, bo gadalismy jak starzy znajomi, jakbym go znala od sadze zeby robil to specjalnie, bo przeciez nie mozna tak zmanipuliwac rozmowy i sytuacji zeby kogos tak rozszyfrowac, po kilku zdaniach o pogodzie i dupie marynie, bo przeciez tak wygladalo nasze 1 spotkanie. Nie potrafie tego wyjasnic. Zupelnie zapomnialam o czasie jaki mijal, wrocilam wtedy nad ranem, i nawet nie wiem kiedy ten czas minal. Siedzielismy w pubie i gadalismy, tylko tyle. Nie spotkalam sie z nim wiecej, przez nastepne pol roku. Wyslalam maila zeby dal spokoj i poprosilam go zeby do mnie wiecej nie pisal i uszanowal moja decyzje, bo czuje sie z tym okropnie. Odpisal, ze go to boli ale rozumie i ze zyczy mi szczescia w zwiazku, i wiem ze to bylo szczere. Od tamtej pory, nie wiem czemu ale wracal do mnie w myslach, nie moglam o nim zapomniec. Bylam nadal ze swoim mezem, bylam z nim szczesliwa, ale od czasu do czasu w mojej glowie nagle pojawial sie tamten typ. Niestety po pol roku, on znowu sie odezwal i znowu sie spotkalismy, znowu na stopie kolezenkiej. Jak starzy znajomi. Co slychac itp, znowu przyjemnie, szczerze. I pozniej znowu przerwa pol roku, rok. Za kazdym razem ja to urywalam ale po kazdym razie bylo mi coraz trudniej utrzymac dystans. Mialam wrazenie ze sie od niego psychicznie uzaleznilam, myslalam o nim, czulam go, potrzebowalam. Po kadzej przerwie, kiedy spotykalismy sie, czulam jakby minal jeden dzien od naszego ostatniego spotkania. Staralam sie zeby te spotkania byly naprawde kolezenskie, bez zbednych slow, bez zbednej wylewnosci, ale to napiecie miedzy nami, mimo ze ja je hamowalam a on szanowal, wisialo w powietrzu i to sie wyczuwalo. Nie wiem jak to sie stalo, bo przeciez on nie byl w moim typie, i bylam o tym przekonana, alepo kazdym spotkaniu, czulam ze znamy sie lepiej, i bardziej mnie intryguje. Wiem, ze kiedy prosilam zeby sie ze mna nie kontaktowal, ranilam go w jakis sposob, bo on od poczatku znajomosci okresli swoje oczekiwania w stosunku do mnie- zadnej przjazni, bo to by go ranilo a on chce poprostu ze mna byc i jest tego pewny. To trwa juz 5 lat, ja jestem z mezem, on o niczym nie wie, albo udaje ze nie wie, bo przeciez czuje sie ze druga osoba sie oddala... Ja nigdy sie z tamtym facetem nie przespalam, zdarzaly sie dwuznaczne sytuacje, ale ja wtedy po prostu uciekalam, zanim cokolwiek sie stalo. Tlumaczylam mu ze nie potrafie.. Ale przeciez nie jestem ze stali, mysle o nim, ale kocham meza. I naprawde go kocham, jest dla mnie wszystkim. Nie wiem co sie stalo, bylo mi zawsze z nim dobrze, nie wiem dlaczego nagle poznalam tamatego i dlaczego on nie chce zniknac z mojego zycia. Ostatnia przerwa trwala poltora roku i naprawde czulam ze juz wiecej go nie spotkam, ale zlamalam sie. Bylam przygnebiona z powodu problemow rodzinnych i poczulam ze to wlasnie z nim chce prozmawiac, ze jego w tym momencie potrzebuje. Moj maz mnie wspieral , ale czulam ze mowi mi to co chce usyszec, albo po prostu sluchal, nie radzil... czulam jakis brak, ale nie wiedzialam czego. Wtedy peklam i napisalam do Tamtego mezczyzny, i od slowa do slowa, po kilku tygodniach kiedy zwierzylam mu sie ze swoich problemow, poczulam, ze wiem co robic, wiem jak postapic, jak ugryzc problem rodzinny. On sie przejal, doradzil, dzwonil i pytal, przezywal ze mna. Nie wiem co mam robic, bedac z mezem coraz czesciej czuje ze chcialabym byc z tamtym. Kiedy jestem z tamtym, chce od niego uciec, bo czuje ze to nie jest facet, z ktorym moglabym sie zwiazac. Czuje sie maksymalnie rozchwiana emocjonalnie i naprawde nie wiem co robic. Czy tamten facet to jest cos wyjatkowego? nie umiem odpowiedziec na najprostsze pytania, wydaje mi sie ze kocham ich obu. Zastanawiam sie czy nie poznalam tamtego, zebym zrozumiala ze moj maz to nie to? nie wiem, co o tym myslicie???
virsea napisał(a):Kurcze, ale mnie zmobilizowałaś do działania :P. Wczoraj zamówiłam femmax, jak przyjdzie, zaczynam ostrą kurację, bez wymówek, zastosuję wszystkie możliwe sposoby, żeby było lepiej, będę walczyła o to, żeby wrócił ogień ;) Ogień wrócił?:) Jak po kuracji? Wszystko gra? Odpowiedz ja nie licze bo nie raz nawet 2, 3 razy dziennie.. Zuzka, tez bede miała 6-miesięczna przerwe.. wiec musze to czym predzej wykorzystac i nadrobic za wczasu ;) Odpowiedz Zuzka napisał(a):ja mialam przerwe 6 miesiecy... tragedia a to rozumiem, tragedia, ja wiem jak mąż był długo w bydgoszczy a ja w stolicy, jeszcze wtedy nie jeździłam po polsce teraz się już nie boję i mam sój samochodzik ;) Odpowiedz Ja z moim narzeczonym uprawiam seks zazwyczaj 2 razy tygodniowo ;) Chociaż chciałoby się częściej to robić :D Odpowiedz 2-3 razy w tygodniu i tyle nam w zupełności wystarcza ;) A co robicie po stosunku, że tak zapytam? Czy u Was to też zależy od stażu związku? Odpowiedz Nie wiem czy w dobrym wątku pisze ale nie chcialam otwierac nowego. Jak w koncu z tym femmaxem? Pytanie zwłaszcza do Virsea bo pisałaś ze zaczełas stosować. Pomoglo? Na ile przed stosunkiem bralas? Bo tu: piszą ze co najmniej pół godziny przed,a co jak wypadnie spontanicznie;d Jak wezme później tez bedzie działał? Odpowiedz średnio 3 razy w tygodniu. Ale boję się, że po urodzeniu dziecka to się zmieni... Odpowiedz Kurcze, ale mnie zmobilizowałaś do działania :P. Wczoraj zamówiłam femmax, jak przyjdzie, zaczynam ostrą kurację, bez wymówek, zastosuję wszystkie możliwe sposoby, żeby było lepiej, będę walczyła o to, żeby wrócił ogień ;) Odpowiedz virsea napisał(a): Oczywiście że nam na sobie zależy, w innym wypadku pewnie nie bylibyśmy ze sobą tak długo :) Hmm...trójkąt raczej odpada, nie wyobrażam sobie dwóch mężczyzn ze mną w łóżku, yłć :/ A o kobietę byłabym zazdrosna bardzo, więc też odpada. Gadżety...jutro o tym pomyślę. O Femmaxie czytałam coś na innym forum, też pomyślę o tym jutro. Dziś nie mam głowy do tego.. I TO JEST BARDZO ZŁE PODEJŚCIE! Odkładanie problemów na później, bo teraz nie mam głwy, bo są wazniejsze rzeczy, przekładanie z jednego na drugi dzień. Nigdy tego nie załatwisz, jeśli będziesz w ten sposób rozumować. Tak samo jest z seksem - dziś nie, bo mnie głowa boli, ciągle są jakieś ważniejsze rzeczy, a to do niczego dobrego nie prowadzi. Załatw sprawę tu i teraz! Odpowiedz hisaki napisał(a):Wiadomo ,że nie powinniście się poddawać (zakładam, że zależy wam na sobie, a Twój mężczyzna Cię podnieca). Spróbujcie jakiś urozmaiceń, gadżetów, zaproście kogoś do trójkąta, cokolwiek. W ostateczności tak jak pisały wcześniej dziewczyny możesz spróbować czegoś w stylu femmax lub maxlibido. Oczywiście że nam na sobie zależy, w innym wypadku pewnie nie bylibyśmy ze sobą tak długo :) Hmm...trójkąt raczej odpada, nie wyobrażam sobie dwóch mężczyzn ze mną w łóżku, yłć :/ A o kobietę byłabym zazdrosna bardzo, więc też odpada. Gadżety...jutro o tym pomyślę. O Femmaxie czytałam coś na innym forum, też pomyślę o tym jutro. Dziś nie mam głowy do tego.. Odpowiedz Moja przyjaciółka brała femmax, ja niestety (a może raczej stety) nie mam własnej opinii, ale ona była zadowolona, w pełnym znaczeniu tego słowa ;) Odpowiedz Moja przyjaciółka brała femmax, ja niestety (a może raczej stety) nie mam własnej opinii, ale ona była zadowolona, w pełnym znaczeniu tego słowa ;) Odpowiedz A czy któraś z Was brała Femmax i mogłaby wyrazić swoją opinię?? Odpowiedz Wiadomo ,że nie powinniście się poddawać (zakładam, że zależy wam na sobie, a Twój mężczyzna Cię podnieca). Spróbujcie jakiś urozmaiceń, gadżetów, zaproście kogoś do trójkąta, cokolwiek. W ostateczności tak jak pisały wcześniej dziewczyny możesz spróbować czegoś w stylu femmax lub maxlibido. Odpowiedz virsea napisał(a):U nas też słabo, ale to przeze mnie... Zero chęci we mnie... Zero chcicy ;/. Brała któraś z Was coś na libido? Femmax, Maxlibido? Coś w tym stylu? Bo niedługo to chyba już na dobre przestaniemy się kochać... ;( Nie przestawajcie próbować! Może spróbujcie jakichś nowych pozycji, zabaw, pieszczot, bardziej się rozgrzejcie przed właściwą akcją? Zastanów się, co Cię najbardziej kręci, co najbardziej lubisz. No i pogadaj z facetem, wytłumacz mu, że coś jest nie tak, może masz jakieś stresy przepotężne, które Cię hamują? Odpowiedz U nas też słabo, ale to przeze mnie... Zero chęci we mnie... Zero chcicy ;/. Brała któraś z Was coś na libido? Femmax, Maxlibido? Coś w tym stylu? Bo niedługo to chyba już na dobre przestaniemy się kochać... ;( Odpowiedz Zależy jak leży :P średnio 2-4 razy w tyg. Odpowiedz Najważniejsze żeby było Odpowiedz no myślę że latem częściej niż zimą, jak jest czas częściej niż jak się pracuje, jak się jest wypoczętym częściej niż jak się jest zmęczonym Odpowiedz hmm.... mysle, ze srednio od 3 do 6 razy w tygodniu ;) ale czasem nie uprawiamy takiego typowego seksu, tylko zabawiamy sie inaczej. Chociaz ostatnio znalazlam nowa fajna pozycje i w nocy dwa razy budzilam meza... wiadomo po co :D Odpowiedz Moim zdaniem przyczyną problemów łóżkowych jest zazwyczaj najzwyklejsze zmęczenie, faceci są zmęczeni bo dużo pracują, a kobiety bo muszą zajmować się dzieckiem. Odpowiedz albo po prostu zaaferowanie innymi sprawami, niekoniecznie stres. Bo jak sie siedziw domu calymi dniami to jest ochota a tak nie ma. Odpowiedz Może trzeba męża wysłać do doktora na rozmowę "przysłowiową" - . może Twój się akurat dogada z lekarzem ;) serio mówię, warto, przecież tu o Wasze szczęście chodzi... Odpowiedz Ramonia napisał(a): a wlasciwie stawanie trwa bardzoo krotko :( przyczyną może być przemęczenie, stres i takie tam... Odpowiedz A u nas ostatnio bardzo slabo :( Jakos nie chce stanąć na wysokosci zadania, a wlasciwie stawanie trwa bardzoo krotko :( Odpowiedz A u mnie różnie. Czasami codziennie, nawet kilka razy dziennie, czasami raz na tydzień. Problem u nas tkwi w tym, że mój B jest często w delegacjach, i jak "trę udami" to jego akurat nie ma :-( Bo jak jest to rzucam się na niego zaraz w przedpokoju lol Odpowiedz Nie mniej niż 2, nie więcej niż 5 tygodniowo, aczkolwiek to już nie te lata :P Odpowiedz Ja to się juz nie moge doczekac az moj M wróci 8) 8) 8) 8) 8) 8) Odpowiedz dzieki dziewczynki za fotki skosików, może jakieś z nich wybiorę Odpowiedz anetex napisał(a): dokładnie a po ciązy jest jeszcze fajniej, co może wydawac sie dziwne znaczy dla mnie podpisuję się pod tym :) Odpowiedz benitka608 napisał(a):co to za życie bez sexu? no właśnieeee Odpowiedz anetex napisał(a): a po ciązy jest jeszcze fajniej, Odpowiedz Jarzynowa napisał(a):Torane napisał(a): ale z czasem liczy się coraz mniej i mniej ja nie mam takiego wrażenia, wręcz przeciwnie dokładnie :) a po ciązy jest jeszcze fajniej, co może wydawac sie dziwne lol lol lol lol znaczy dla mnie :) Odpowiedz Torane napisał(a):A nie macie takiego wrażenia, że seks to jest coś czym się tak straszliwie rajcujemy jak mamy po 17-18 lat, potem wszyscy wokół mówią że to trzeba, że to takie świetne - jak coś jest dobre, to zaraz to trzeba jakoś do seksu porównać... ale z czasem liczy się coraz mniej i mniej? To tak jakby ciągle jeść kiełbasę, nieważne jak się ją lubi, to po czasie ma się jej nie tyle dosyć, co już tak nie kręci? Absolutnie nie!! Ja im starsza tym bardziej mi sie podoba i bardziej mnie rajcuje. lol Odpowiedz Torane napisał(a): ale z czasem liczy się coraz mniej i mniej ja nie mam takiego wrażenia, wręcz przeciwnie Odpowiedz A nie macie takiego wrażenia, że seks to jest coś czym się tak straszliwie rajcujemy jak mamy po 17-18 lat, potem wszyscy wokół mówią że to trzeba, że to takie świetne - jak coś jest dobre, to zaraz to trzeba jakoś do seksu porównać... ale z czasem liczy się coraz mniej i mniej? To tak jakby ciągle jeść kiełbasę, nieważne jak się ją lubi, to po czasie ma się jej nie tyle dosyć, co już tak nie kręci? Odpowiedz to i tak dobrzy jestescie ja raz na miesiac Odpowiedz Kiedyś codziennie lub kilka razy dziennie, teraz rożnie to bywa, bo nie zawsze jest czas, przybyło obowiązków, ale staramy się jak najczęściej, bo ochoty nigdy nie brakuje Odpowiedz W jest tylko 3 dni w domu wiec roznie alw wczoraj na przyklad bylo 4 razy Odpowiedz a u nas kiepskawo 1/2 razy w tygodniu Odpowiedz Oj faktycznie różnie z tym bywa, ale generalnie na pewno j=nie jest tak jak przed 3 chemia itp. lol W każdym razie ja osobiście czekam na wzrost libido Odpowiedz My przed narodzinami córci to codziennie nawet dwa razy dziennie z przerwą na @ oczywiście bo wtedy było że cię nie dopuszczę a po urodzinach jest 4 razy w tygodniu i tak szczerze mówiąc mój apetyt powoli wzrasta będąc w ciąży ale jak na razie wolę albo coś zjeść albo iść spać Odpowiedz a ja już nawet nie pamietam kiedy ostatnio...... :( Odpowiedz u mnie kilka razy w tygodniu ale zalezy od wszystkiego --jak wito chroy jak noce nieprzespane to juz inaczej ale jak czas pozwala i humor to trzeba wykorzystac Odpowiedz sylwia2008 napisał(a):chciałabym tak, ale u mnie to trudne jak mąż jest 3 dni w tygodniu, czasem nawet 2 ja mialam przerwe 6 miesiecy... tragedia Odpowiedz Zuzka napisał(a):srednio codziennie, czasami nawet 2 razy dziennie z przerwa na 3,4 dni @. chciałabym tak, ale u mnie to trudne jak mąż jest 3 dni w tygodniu, czasem nawet 2 Odpowiedz srednio codziennie, czasami nawet 2 razy dziennie z przerwa na 3,4 dni @. Odpowiedz ja też uważam że brzuch na ślubie nie ma znaczenia, wolałabym go mieć, a tu lipa. a co do seksu, hmmm 3* Odpowiedz u mnie tez grafikow nie ma z przerwa na @ lol Odpowiedz Też mi się tak wydaje, że ślub nie ma tu żadnego znaczenia,chyba że ktoś jest przesadnie wierzący. U nas tak średnio co drugi dzień/wieczór/noc, choć zdarza się (np po przerwie na @), że i oczywiście nie liczymy tego i nie prowadzimy żadnego grafiku, tylko tak nam się zbiera. Odpowiedz o rajku a co to za znaczenie kiedy slub kjak tak wypadło rożnie bywa z zaalatwianiem formalnosci Odpowiedz malutka311 napisał(a):kurcze my to raz na tydzien czasem i rzadziej...kiedys bylo inaczej brakuje mi tego... malutka311 no niezły miałaś brzuch w dniu ślubu? Nie mogliście wcześniej się zebrać do tego ślubu? Odpowiedz ja okolo 3 razy w wtygodniu srednio --jakos dajemy rade --ale po urodzeniu witka to cienko bylo---raz w tygodniu--jakosbalalam sie seksu wtedy xena --nie wierze co sie stalo???????????????????/ Odpowiedz kiedyś około 4 razy (często więcej niż raz w ciągu jednego dnia). teraz raz w tygodniu. przyczyny: dzidzia w sypialni brak czasu (prasowanie, gotowanie obiadku na drugi dzień, no i nauka w czasie sesji) zmęczenie (przykładam głowę do poduszki i zasypiam i nic mnie nie rusza) Odpowiedz malutka311, dobrze żeś napisała, bo poczułam się jak 70-cio latka lol lol lol lol Odpowiedz kurcze my to raz na tydzien czasem i rzadziej...kiedys bylo inaczej brakuje mi tego... Odpowiedz No jak mamy czas z ż to średnio 1 raz na tydzień. :( Odpowiedz Zanim zamieszkalismy razem, spotykalismy sie srednio raz na dwa tygodnie, bo mieszkalismy w roznych czesciach Polski, i wtedy potrafilismy nawet i 5 rasy w ciagu jednej nocy Teraz troche sie uspokoiło i robimy to 3-5 razy na tydzien. Odpowiedz u mnie to zalerzy od sytułacji i checi nic wiecej nie napisze Odpowiedz wczesniej było srednio 3-4-5x w tyg, a teraz narazie to wogóle nie mam ochoty na zabawy....z reszta...jesli nawet juz to cis mi kiepsko wychodza zabawy takie teraz:P Odpowiedz no wlasnie zobaczymy za 10 lat Ja tez szalalam na poczatku teraz to roznie to bywa!!!! licze na jakosc a nie na ilosc lol Odpowiedz jak elvira ... szcegoly dla mnie...zobaczymy co bedzie za 10 lat. lol Odpowiedz głos oddałam...ale szczegóły zachowam dla siebie :P Odpowiedz Jarzynowa napisał(a):12345ania12345 pomyliłaś tematy Upssss :x faktycznie, cos porobało mi sie i gdzie indziej to napisałam... :( :P Odpowiedz Odpowiedz na pytanie
z mezem mam 2 dzieci,mam od paru lat kochanka z którtym jedno dziecko wychowuje je bywa w domu raz w tyg bo sie klucimy,nie ma pozycia malzenskiego,kochanek bywa u mnie pare razy w tyg jest czuly cieply zajmuje sie dzieckiem ,pomaga w moge na niego liczyc,a z mezem nie dogadujemy sie .jest dla dzieci oslchly nerwowy przez szanuje wie ze jedno dziecko nie jest wiem czy powinnam dalej spotykac sie z kochankiem,kocham go bardzo KOBIETA, 31 LAT ponad rok temu Jak radzić sobie z kryzysem? Szanowna Pani, widzę, że czuje się Pani kompletnie zdezorientowana. To jak wygląda obecnie Pani życie, jakie relacje pani tworzy, jest odbiciem pani świata wewnętrznego, gdzie różne, często sprzeczne ze sobą emocje próbują dojść do głosu a Pani sama nie wie co właściwie jest dla Pani dobre. Zachęcam Panią do skorzystania z psychoterapii (szczególnie rekomenduję podejście Metasytemowe), gdyż samemu trudno jest sobie pomóc. Psychoterapia pozwali odkryć, czego naprawdę Pani pragnie i na czym/na kim Pani zależy. Będzie Pani mogła w końcu zatrzymać się na chwilę, wziąć oddech i spojrzeć na własne życie z nowej perspektywy, tak aby nie musiała Pani wiecznie się miotać i szukać własnego miejsca. Nigdy nie jest za późno na zmianę, wystarczy tylko mieć motywację i zrobić ten pierwszy krok. Pozdrawiam, 0 Dzień dobry! Sytuacja jest skomplikowana dla wszystkich Państwa (zarówno dla Pani, jak i dla obojga mężczyzn oraz dla dzieci), zachęcam więc do osobistej konsultacji z psychologiem i rozważenie podjęcia psychoterapii. Pozwoli to wspólnie przeanalizować, jakie są plusy, a jakie minusy obecnej sytuacji, z jakiego powodu Pani w niej pozostaje, a jakie są możliwe opcje zmiany. Być może z czasem świadomie dojdzie Pani do wniosku, że jest możliwa poprawa relacji z mężem i odbudowanie tego związku - a może nie ma na to szansy i warto rozważyć możliwości związane z rozstaniem lub rozwodem z mężem i (być może) z czasem stworzeniem nowego stałego związku. Pozdrawiam! 0 Nasi lekarze odpowiedzieli już na kilka podobnych pytań innych znajdziesz do nich odnośniki: Relacje z mężem i kochankiem – odpowiada Mgr Magdalena Golicz Czy powinnam spotykać się z kochankiem? – odpowiada Mgr Justyna Piątkowska Zdrada w związku i ciąża z kochankiem – odpowiada Mgr Justyna Piątkowska Problemy z relacją z mężem – odpowiada Lek. Tomasz Budlewski Relacja z byłym kochankiem – odpowiada Mgr Magda A. Pytlok Problem w relacjach z mężem 6 lat po ślubie – odpowiada Mgr Joanna Krysiak Problemy ze współżyciem i relacją z mężem – odpowiada Mgr Magdalena Golicz Jak nawiązać relację z kochankiem? – odpowiada Mgr Bożena Waluś Relacje z mężem i trudne dzieciństwo – odpowiada Mgr Joanna Wantuch W jaki sposób naprawić relacje z mężem? – odpowiada Mgr Bożena Waluś artykuły
kochanie sie z mezem